1.


— Spierdalaj! 
  Zapewne nikt nie chce tego usłyszeć. Jest to wulgaryzm, który świadczy o brakach w słownictwie i w wychowaniu oraz o nieodpowiednim stosunku wobec drugiego człowieka. Nadawca wyrażający się w ten sposób mylnie zakłada, że jest kimś lepszym i że może bezkarnie poniżać innych. Nie zdaje sprawy z tego, że tak naprawdę to sobie robi największą krzywdę, która w niedalekiej przeszłości może nieść za nim spore konsekwencje. 
  Ale tak naprawdę to chciałem usłyszeć to słowo. Siedziałem wieczorem w fotelu i na YouTube szukałem filmiku, z którego dowiedziałbym się jak zastrzec swój numer. Wiem, jest to śmieszne w dzisiejszych czasach, ale iPhone 6 mam od niedawna i nie do końca opanowałem w nim wszystkie funkcje. Mocno się jednak zdziwiłem, gdy okazało się to tak banalnie proste. Wystarczyło kliknąć ustawienia, przejść do folderu telefon i przy zwrocie zastrzeż swoje ID przesunąć suwak w lewo. Gdy już to zrobiłem, postanowiłem przeprowadzić test. W tym celu wykręciłem numer do brata, a że zostawił w pokoju swoje LG, to mogłem zauważyć, że mój numer nie wyświetla się już osobie, do której dzwonię. Nagle mój telefon wydał charakterystyczny dźwięk, oznaczający nową wiadomość na messengerze. 
— Nie dzwoń do niej — napisała Ola, koleżanka z uczelni. 
— Bo? — zapytałem tak trochę sztampowo. Chciałem jednak poznać jej punkt widzenia na ten temat. 
  W tym czasie, gdy ona myślała nad odpowiedzią, ja zbierałem się do wyjścia. Nigdy nie lubiłem rozmawiać przez telefon w domu, gdyż tutaj wszyscy wszystko słyszą, a była obawa, że mogą wkrótce puścić mi nerwy. Nie chciałem potem wysłuchiwać głupich pytań i być przymuszany do odpowiedzi na nie... Dlatego spacer podczas tego pięknego wieczoru był jak najbardziej pożądany. Podczas zakładania kurtki mój iPhone znowu się odezwał. 
— To bez sensu!! — wyświetlało się na niebieskim tle. Liczyłem trochę na głęboką analizę tego, co chcę zrobić, gdyż nie myślałem wtedy racjonalnie i zdanie kogoś, kto nie jest w to wszystko zamieszany, mogło zaważyć na kolejnych moich krokach. Jednak ta odpowiedz była jak najbardziej w stylu Oli i postanowiłem sam odpowiedzieć sobie na pytanie.
— Właśnie ma to sens. Dzięki temu może w końcu poznam prawdę i będzie mi łatwiej o tym wszystkim zapomnieć, uciec od niepotrzebnych rozkmin. 
  Na kolejną wiadomości nie musiałem długo czekać.
— No skoro tak chcesz, to spoko. 
  I już wtedy wiedziałem, że robię dobrze. Założyłem więc swoje bordowe buty i podpiąłem słuchawki do telefonu, w których miałem wbudowany mikrofon, dzięki czemu łatwiej było mi z kimś rozmawiać. 
  Wieczór nie był zbyt ciepły. Niemal od razu zapiąłem kurtkę, najbardziej szczelnie jak się tylko dało. Na niebie żadna niepotrzebna chmura nie przysłaniała gwiazd, które uroczo mrugały do obserwatorów. Z kolei między drzewami, które rosły za moim domem, dało się ujrzeć księżyc, który tego wieczoru ukazywał się w pełni. To była jedna z przyczyn tak niskiej temperatury. 
  Idąc na spacer, zawsze miałem swoją stałą trasę. Najpierw obchodziłem posesję sąsiada, który był jednym z najbardziej znanych piosenkarzy w kraju. Miał sporej wielkości wille i ogród, w którym zawsze bawiły się dwa słodkie owczarki niemieckie. O tej porze jednak zapewne smacznie spały w swoich domkach, choć z nimi to nigdy nic wiadomo. Były tak przeszkolone, że gdyby nieproszony gość wdarł się na posesje i przykładowo upuścił na trawę igłę, to musiał liczyć się z tym, że za chwilę one wyskoczą i zrobią z nim porządek.
   Będąc już z tyłu tej posesji postanowiłem włączyć sobie jedną z piosenek Multiego. Nie miało większego znaczenia którą, gdyż zrobiłem to, by trochę opanować stres. Nie słuchałem jej słów, ani też nie wczułem się w muzykę, tylko szedłem przed siebie i myślałem o tym, co powiedzieć, gdy ona odbierze. Było to dla mnie niezwykle ważne. W końcu na kontakt z nią czekałem od trzech miesięcy...
  Po kilku minutach takiej wędrówki minąłem już wille sąsiada i znalazłem się na drodze, która prowadziła do mnie do domu. Uznałem, że to najlepsza chwila, by zadzwonić. Serce waliło mi jak opętane, lecz zdawałem sobie sprawę z tego, że jest to konieczne. 
— Słucham! — usłyszałem nagle. Odebrała szybciej niż się spodziewałem. 
— Poznajesz mnie? — spytałem, połykając głośno ślinę. Miałem przecież zastrzeżony numer i chciałem sprawdzić, czy pozna mnie po głosie. 
  Nastała jednak cisza. 
— Chyba tak... — powiedziała niepewnie po krótkim zastanowieniu. — Co tam słychać? 
  W mojej głowie narodziła się przez chwile myśl, że te trzy miesiące odejdą w niepamięć i odzyskam swoją najlepszą przyjaciółkę. Bez niej czułem się ślepy, gdyż  otworzyła mi oczy na wiele kwestii w życiu i dzięki temu nie zrobiłem głupich rzeczy.
—To ja się pytam co tam? — odpowiedziałem jej i znów nastała cisza. Wyczułem, że jest mocno tym wszystkim zaskoczona. 
— Jeszcze raz zapytam: wiesz kim jestem? To ja, Patryk...
— Ja pierdole! Jaaa pierdole — usłyszałem i zrobiło mi się trochę przykro. — Nie rozumiesz, że gdy ktoś ci nie odpisuje, to znaczy, że nie chce z tobą rozmawiać?
  Poczułem, że łzy zaczynają napływać mi do oczu. Chciałem być twardy, lecz chyba w tym momencie się nie dało. Przez cały czas myślałem, że to jest jakieś nieporozumienie, że odezwie się niebawem. Wydawało mi się, że naprawdę jesteśmy przyjaciółmi, a tutaj takie coś...
— Miło mi to słyszeć — wydusiłem z siebie po krótkim milczeniu. — Może zachowasz się teraz jak dorosła kobieta i mi wytłumaczysz, dlaczego nie chcesz ze mną rozmawiać? 
  Musiałem zagrać trochę jej psychiką. Chciałem się dowiedzieć, dlaczego tak strasznie się zmieniła przez ten czas. Nie poznawałem jej.
— Tak bywa, znajomosci się po prostu urywają — odpowiedziała arogancko. 
  Nie wiedziałem już, co robić. Podniosło mi się ciśnienie i ledwo co powstrzymywałem się przed wybuchem gniewu. 
— Przez rok gadaliśmy dzień w dzień. Robiłem wszystko, gdy miałaś stany depresyjne, by ci pomóc. Zawsze mogłaś na mnie liczyć. Nic ci nie zrobiłem, a Ty mówisz mi teraz takie rzeczy?
— Nie mamy o czym rozmawiać, rozłączam się....
— Stój! — krzyknąłem, gdyż wiedziałem, że to nasza ostatnia rozmowa. — Chcę wiedzieć tylko dlaczego tak się zachowujesz. 
— Tak po prostu bywa — mówiła to, a ja czułem, że ze mnie kpi. — Czego Ty nie rozumiesz? 
  I w końcu puściły mi nerwy. Miałem przez moment chęć uderzyć w drzewo, które akurat mijałem. Szedłem cały czas szosą, nie wiedząc za specjalnie dokąd idę. Straciłem w tamtym momencie zmysł orientacji i było już mi wszystko jedno.
— No właśnie kurwa nic nie rozumiem! Wolałbym już usłyszeć spierdalaj i wyjaśnienie tego, niż takie chore gierki! 
— Chcesz tego? To masz. Spierdalaj! 
  Język stanął mi w gardle. Ponownie ktoś wbił mi nóż w plecy w moim życiu. Znowu słyszałem gorzkie słowa, a najbardziej zabolało mnie to, że straciłem osobę, na której najbardziej mi zależało do tej pory w życiu. Niemal natychmiast się rozłączyłem, bo ta farsa nie mogła już dłużej trwać. Zawsze, gdy myślałem o tym, że ją stracę, wyobrażałem sobie, że świat stanie w miejscu, czas przestanie istnieć, a gwiazdy przemówią swoim cichym głosem. Przez chwilę mogło się wydawać, że tak będzie. Jednak ocknąłem się w ciemnym lesie, słuchając, jak dzięcioł stuka w korę, wybiła właśnie 21:00, a gwiazdy nadal milczały. Pozostało mi w głowie tylko jedno pytanie: dlaczego Karolina tak postąpiła?

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

2.